Kiedy obaj mieszkaliśmy na Grochowie, przejazd po nim nie robił takiego wrażenia. Dzisiaj dla Marcina to już wycieczka, przyjechał z dalekich Włoch (tych w Warszawie, nie z kraju nad Tybrem).
Informacja o ciasteczkach (plikach cookies)
Na tym blogu są wykorzystywane ciasteczka i podobne technologie w celu analizy ruchu i obsługi komentarzy. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie.