Długie proste - do pałacu w Radziejowicach

Długość trasy: 64 kilometry.

Marcin od jakiegoś czasu czuje potrzebę pojechania trochę dalej. Mówi, że potrzebuje pojeździć po długich prostych; innymi słowy mniej oglądania, więcej jeżdżenia. Wynajduje ciekawą trasę na stronie szwendaczek.pl: ze Skierniewic do Pałacu w Radziejowicach, zakończenie trasy na stacji w Międzyborowie.

Jednak nie możemy dołączyć się do zorganizowanej wycieczki - w dniu zaplanowanego wyjazdu nie możemy ruszyć się z Warszawy. Pomysł zainspirował nas na tyle, że staramy się sami powtórzyć trasę.

Ruszamy z Warszawy Wschodniej pociągiem do Skierniewic - Rawki. Po drodze wsiada coraz więcej rowerzystów - to wycieczka organizowana przez Ursynowski klub turystyki rowerowej Vagabundus. Jednak w Żyrardowie rowerzyści opuszczają pociąg i dalej jedziemy sami.

Wysiadamy w Rawce i od razu tracimy inspirujące wsparcie Szwendaczka - nie potrafimy odnaleźć żółtego szlaku, którym mieliśmy jechać. Ale nic to: słoneczko pięknie świeci, niebo błękitne bez jednej chmurki - pogoda cudo.

Jedziemy w stronę Karolinowa. W każdym razie tak się nam zdaje. Po drodze mijamy sielskie wioseczki i dojeżdżamy do wsi o nazwie wdzięcznej niezwykle: Samice. Okazuje się przy okazji, że poruszamy się grunwaldzkim szlakiem. W Samicach polscy wojowie stacjonowali przed wyruszeniem na Krzyżaka.

Dojeżdżamy do drogi krajowej numer 70 i uznajemy, że to nuda jechać asfaltem wśród samochodów; co prawda droga doprowadziłaby nas do Karolinowa, jednego z celów podróży, ale to przecież nie powód, by nią jechać. Przecinamy siedemdziesiątkę i jedziemy w stronę Trzcianny. W Trzciannie skręcamy na Suliszew, gdzie miejscowa ludność informuje nas, że do Karolinowa owszem da się dojechać, ale po piasku. Jedziemy więc. Po drodze mijamy rezerwat przyrody rzeki Rawki. Chroni go co prawda wojewoda nieistniejącego województwa, ale mamy nadzieję, że mimo wszystko ktoś opiekuje się rezerwatem, bo rzeczka na to zasługuje. Droga rzeczywiście piaszczysta, koła nieco się zapadają.

Znowu przecinamy drogę 70 i dojeżdżamy do Wycześniaka. Jest tu park dworski, a w dworze zakład opiekuńczo-leczniczy. Dwór jednak skutecznie pozbawiono wszelkich architektonicznych detali, pozwalających zidentyfikować go jako dwór.

Z Wycześniaka jedziemy czerwonym szlakiem w stronę Karolinowa. Po jakimś czasie zostawiamy szlak swojemu losowi, co mści się szybko - jedziemy drogą między polami, droga zanika, pozostają koleiny wypełnione wodą i błotem. Umęczeni dojeżdżamy do Wincentowa i na wysokości Michałowa osiągamy drogę numer 719. Po paru kilometrach, tuż przed Puszczą Mariańską, w miejscowości Olszanka skręcamy w stronę Mszczonowa. Droga z baldachimem drzew, dość ładna, mało uczęszczana.

Mszczonów wita nas ładną willą i ryneczkiem z ratuszem. Przekąszamy coś w sklepie spożywczym i kierujemy się w stronę Bud Mszczonowskich. Nazwa Budy jest dość popularna w okolicy. W nazwach okolicznych miejscowości występuje też Huta; nas urzekła Huta Partacka - nie ma to jak być rzemieślnikiem ze wsi o takiej nazwie.

Szukamy zalewu Hamernia powstałego na rzeczce Pisi Gągolinie. Na mapie nie widać nazwy zalewu - okazuje się być poniżej miejscowości Tartak Brzózki. Zalew jakiś wymarły, nikt się nie kąpie, prawie nie ma ludzi na brzegu.

Docieramy do celu podróży - Pałacu w Radziejowicach. Pałac należał kiedyś do Krasińskich, a bywali tu Juliusz Kossak, Henryk Sienkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz. Po wojnie pałac przejęło Ministerstwo Kultury i urządziło w nim dom pracy twórczej. W Radziejowicach stałym rezydentem był Jerzy Waldorff. Spacerujemy po pałacowym parku, oglądamy dzieła sztuki.

Z Radziejowic jedziemy do Żyrardowa, by złapać powrotny pociąg do Warszawy. Na tyłach dworca znajdujemy sklep: śrubki, gwoździe, rowery - ciekawe zestawienie. Może rowery dostarczają rzeczonych śrubek? W podróży towarzyszą nam kibice jednej z drużyn piłkarskich. Wyją, wznoszą okrzyki, odpalają petardy. Najgorzej znosi podróż piękny Malamut, dla którego wybuch każdej petardy to gigantyczny stres.

Po drodze dosiadają się do nas uczestnicy rajdu żyrardowskiego - oni też wracają do domu.

ten wpis na Facebooku

Tagi: #NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk #szwendaczek.pl #Skierniewice #Vagabundus #Rawka #Samice #Radziejowice #Mszczonów #Puszcza Mariańska #Pisia Gągolina #Jerzy Waldorff

Komentarze

Ostatnie wpisy

Pod Warszawą bitwa

Długość trasy: 75 kilometrów.

Z jakiegoś tajemniczego powodu, decydująca bitwa w wojnie z bolszewikami w 1920 roku nazywana jest Bitwą Warszawską; wszak wiadomo, że działania wojenne toczyły się sporo kilometrów od stolicy. Na tyle daleko, że jadąc śladami walk robimy sobie całkiem długą wycieczkę.

Cały wpis

Ciechanów - tylko piwa czasem brak

Długość trasy: 114 kilometrów.

Brakuje nam czasu, głównie Piotrkowi, by pojechać trochę dalej. Ostatnie nasze wycieczki oscylują wokół tras około 50 kilometrowej długości, dzisiaj zatem coś dłuższego.

Cały wpis

Towarowce w Skaryszaku

Długość trasy: 50 kilometrów.

Po południu w Skaryszaku będzie prezentacja rowerów cargo, a my lubimy takie użyteczne maszyny. Mamy do parku tylko kilka minut. Ale co to za wycieczka trwająca tylko kilka minut? Zatem jedziemy do tych towarowców lekko naokoło.

Cały wpis