Jest nam bardzo zimno
Długość trasy: 24 kilometry.
Pierwszy lutego to doskonała data na wycieczkę. Aura też doskonała, mrozi krew w żyłach.
Spotykamy się na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Samo centrum świata, panie. Warszawa jawi się wielkomiejsko. Tu wszystko ze wszystkim spotyka się. Pałac Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, stacja metra (w dodatku przesiadkowa – w końcu mamy dwie linie), śródmiejskie wieżowce, w tym ten najsławniejszy: żagiel Libeskinda przy Złotej 44.
Zestaw wycieczkowy trochę nietypowy: mały rowerek i większy rowerek. Marcinowi kilka miesięcy temu ukradli ulubionego Batavus-a; Kross, na którym dzisiaj jedzie, jest sporo mniejszy od tamtej maszyny. W dodatku spotykamy się na skrzyżowaniu, na którym Marcin miał wypadek w czerwcu 2021 roku – jechał przez przejazd rowerowy właśnie na tym Batavus-ie, kiedy wjechał w niego skuter.
Piotrek jedzie jak zwykle na swoim VSF Fahrradmanufaktur; Marcin mówi, że szczotki mające chronić od śniegu i wody, nadają rowerowi niepoważny wygląd.
Zima jest i to kąśliwa. Na termometrze 14 stopni poniżej zera, ale odczuwalna temperatura jest znacznie niższa.
Broda Marcina pięknie siwieje w tych warunkach, bardziej, niż kiedy normalnie.
Plany mamy ograniczone. Na razie jedziemy w stronę Ronda ONZ.
Zatrzymujemy się przy ostatnim chyba ocalałym fragmencie muru getta.
W 2023 roku pomiędzy Liceum Sienkiewicza a Liceum Kuronia otwarto „Ogród pamięci i integracji”. Czynny niestety tylko w dni powszednie. Jest to przestrzeń w na tyłach muru z ulicy Złotej 62. Budynek mieścił się na terenie tzw. małego getta, tak samo zresztą jak działka, na której stoi niebotyk zaprojektowany przez Libeskinda.
Jedziemy Jana Pawła, znowu w stronę Ronda ONZ. Stoi tu kolejny „ocalały” fragment przedwojennej Warszawy. Kamienica Lejba Osnosa powstała w 1911 roku, pod numerem 28 przy Twardej. Budynek wygląda koszmarnie. Ma zaklejone okna i skutą w latach 60. fasadę — przed wojną bogato zdobioną. Kamienica trwa chyba tylko siłą woli.
Przytulona do niej stoi, także zabytkowa, kamienica przy Ciepłej 3. Patrząc na takich „ocaleńców”, Piotrek nie może się nadziwić, że Warszawę stać na takie lekceważenie własnej historii.
Tkanka miejska nie zna próżni. Opuszczone kamienice stają się miejskimi galeriami sztuki. Andrzej Dragan, któremu czacha dymi, patrzy na nas ze ściany. Marcin kojarzy człowieka — artystę, filmowca, fotografa, fizyka teoretycznego i popularyzatora nauki; Piotrek niezbyt.
Na ścianie kamienicy przy Ciepłej znajdujemy tablicę, że urodził się tu Ignacy Skorupka, bohaterski ksiądz z poległy w Bitwie Warszawskiej. Tego osobnika z kolei kojarzy Piotrek, a Marcin wcale.

Budynek przy Ciepłej ma też swoje „biznesowe” oblicze. Na ścianie od strony szklanych wieżowców jest ogromny mural. Tu Warszawa jest zupełnie inna niż od strony ronda.
Widać nowoczesność i zachętę do proekologicznych zachowań.
Jedziemy na Ogrodową, by popatrzeć na Władysława Bartoszewskiego na rowerze. Skwer jego imienia jest na tyłach sądów na Lesznie. Sądy w czasie wojny znalazły się na granicy getta i aryjskiej części Warszawy. Główne wejście od strony Leszna prowadziło do getta, a tylne na stronę aryjską, dzięki czemu możliwe były ucieczki oraz przemyt żywności, lekarstw i broni. Skwer jest w miejscu ulicy Białej, wyłączonej z getta i stanowiącej łącznik z aryjską częścią miasta.
Bartoszewski, więzień Auschwitz, w czasie wojny działał w Żegocie, Radzie Pomocy Żydom. Pomnik przedstawia go jako młodego chłopaka i inspirowany jest fotografią z 1943 roku. Powstał ze zbiórki osób prywatnych i kilku instytucji.
Jest nam zdecydowanie za zimno. Co prawda mamy w historii wycieczki przy znacznie niższej temperaturze niż dzisiaj, gdy pojechaliśmy podziwiać świdermajery, albo kiedy oglądaliśmy śryż na Wiśle. Jednak ta świadomość nas nie rozgrzewa; zimy kiedyś były inne. Wpadamy na kawę i nie chce nam się wyjść.
Ruszamy się jednak i jedziemy spojrzeć na tramwaj do Wilanowa. Tory wróciły na Spacerową po 52 latach.
Do Wilanowa daleko, ale przystanek końcowy na Sielcach damy radę odwiedzić.
Na wysokości przystanka jest mural upamiętniający Stanisława Grzesiuka, który wychował się na Czerniakowie. Grzesiuk mieszkał niedaleko, przy ulicy Tatrzańskiej.
Wracamy w górę ulicą Spacerową, a potem oglądamy tory na Rakowieckiej.
Dojeżdżamy do Alei Niepodległości. Marcin przez Pole Mokotowskie jedzie na Włochy, Piotrek Niepodległości jedzie w stronę Dworca Centralnego. Pora się wreszcie porządnie ogrzać.