Nieoczywiste Marki

Długość trasy: 47 kilometrów.

Ktoś nas kiedyś spytał, po co jechać do Tłuszcza? Po to, żeby zobaczyć Tłuszcz. Z tego samego powodu wybieramy się w stronę Marek.

Wzdłuż Jeziorka Kamionkowskiego dojeżdżamy do Zielenieckiej. Kusi nas odnowiona stacja Warszawa Stadion. To z niej ludność ma ewakuować się po meczach mistrzostw Europy. Budynek stacji elegancko odnowiony, z pięknie odrestaurowanym oryginalnym neonem. Perony ozdobione w poetyce stadionu narodowego.

Jednak w okolicy kwitnie handel naręczny, stwarzający wrażenie totalnego bałaganu. Na dodatek w koło stadionu nadal trwają prace; to wciąż jest plac budowy. Jeśli komuś wydaje się, że budowa stadionu jest zakończona, to się grubo myli.

Zamoyskiego i Kępną dojeżdżamy do Targowej i Dworca Wileńskiego. Tu także wielki plac budowy. Budowa metra niemal zlikwidowała ruch na okolicznych ulicach – jeździ się spokojnie i praktycznie bez towarzystwa samochodów.

11 listopada dojeżdżamy do Ronda Żaba i dalej wzdłuż cmentarza jedziemy na Bródno.

Na Bródnie nie ma już prawie śladu po przedwojennej zabudowie, ale zdarzają się samotne domy pamiętające czasy, gdy Bródno było przedmieściem Warszawy. Bywa też, że dwa stojące bok siebie domy mają adresy zupełnie różnych ulic. Na zdjęciu jeden dom ma adres Słubickiej, drugi Ogińskiego.

Niestety, te najstarsze domy dzisiaj po prostu się rozsypują.

Dojeżdżamy do skrzyżowania Wysockiego i Toruńskiej. Tu atakują nas, ukryte w dźwiękoszczelnych tunelach, estakady i drogi szybkiego ruchu. Zdaje się, że warszawscy planiści i drogowcy tak wyobrażają sobie idealną warszawską ulicę. Ściek samochodowy wycięty w tkance miasta, odseparowany od domów paskudnymi ekranami tłumiącymi dźwięk. Coraz więcej takich rozwiązań w Warszawie. Takie ekrany to pewnie ulga dla mieszkańców, ale trudno zazdrościć komukolwiek widoku z okna na plastikowe ściany. Tak jakby nie było innych sposobów na ograniczenie samochodowego hałasu w mieście.

Jedziemy wzdłuż Toruńskiej i na wysokości ulicy Ojca Aniceta przeprawiamy się wypasioną - choć już lekko przerdzewiałą kładką, na Białołęcką stronę Trasy Toruńskiej.

Dojeżdżamy do ulicy Wielkiego Dębu, a potem wjeżdżamy w Echa Leśne. Ulica Ojca Aniceta była kiedyś drogą łączącą wsie Bródno i Białołęka, aż do początku lat 2000 nosiła nazwę Św. Wincentego i ciągnęła się do dzisiejszego Ronda Żaba. Dopiero budowa blokowisk na Bródnie i Trasy Toruńskiej przewały jej historyczną ciągłość. Potem dojeżdżamy do Juranda ze Spychowa i nią docieramy do Ostródzkiej. Ulic z rodowodem z Sienkiewicza tu mnogość: Hajduczka, Bohuna, Zbyszka z Bogdańca. Ostródzką kierujemy się w stronę Trasy Toruńskiej, a potem Głębocką jedziemy do Berensona.

Pierwotnie mieliśmy zamiar zrobić trochę zdjęć z rozbudowującej się gwałtownie Białołęki. Ale wszystkie te nowe osiedla są przytłaczające swą wielkością i często brzydotą. Wszystko jest ogrodzone, nie ma dróg, panuje w tym budowaniu wielki chaos. Nie ma ani śladu po zielonych terenach, jeszcze sprzed kilkunastu lat. Zastanawiamy się co tu nie gra - Marcin słusznie konstatuje, że osiedla mimo, że nowoczesne, stoją w szczerym polu. Nie są ze sobą skomunikowane, nie były budowane zgodnie z jednym planem, nikt nie próbował stworzyć miasta – to po prostu oderwane od siebie, odgrodzone płotem ludzkie siedliska.

Berensona przechodzi w Stanisława Chudoby i tą ulicą przecinamy Kanał Markowski. Tu wreszcie oczy odpoczywają: jest woda, las, pola – jakiś normalny krajobraz jeszcze nie zniszczony wielorodzinnym budownictwem.

Wzdłuż Kanału wjeżdżamy w Bandurskiego i 11 listopada docieramy do al. Piłsudskiego w Markach. A tu, na wysokości Słowackiego natykamy się na kolonię domów, które równie dobrze mogłyby stać w Łodzi czy Sochaczewie. Budownictwo charakterystyczne dla XIX wiecznej wielkoprzemysłowej zabudowy. Marki były silnym ośrodkiem włókienniczym, działała też tu wielka cegielnia. Mijane przez nas domy na pewno służyły jako mieszkania dla ówczesnej klasy robotniczej.

Różaną, Marii Konopnickiej i Tadeusza kierujemy się w stronę Warszawy. Przy Szpitalnej natykamy się na architektonicznego Gargamela, a obok na przedszkole Smerfy.

Szpitalną dojeżdżamy do 11 listopada tym razem w Ząbkach; dzisiaj już trzeci raz jedziemy ulicą upamiętniającą tę radosną datę. Potem Batorego i Bystrą osiągamy Radzymińską. Młodzieńczą docieramy do Kondratowicza. Dłuższą chwilę zajmują nam poszukiwania nowej siedziby Wkręconych – ten rowerowy sklep i serwis przeniósł się z Saskiej Kępy na Bródno. Okazuje się, że adres św. Wincentego 99 to miejsce w nowych pawilonach, w części Wincentego prowadzącej w stronę centrum handlowego Targówek. Sklep rzeczywiście duży, fajnie urządzony, dużo ciekawych rowerów.

Św. Wincentego wracamy do Ronda Żaba. Potem 11 listopada, Inżynierską i Wileńską docieramy do al. Solidarności. Przebijamy się do Brzeskiej, Kijowskiej, potem pod torami Dworca Wschodniego, dalej Żupniczą i Stanisławowską do domu.

ten wpis na Facebooku

Tagi: #NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk #Stadion Narodowy #Bródno #Trasa Toruńska #Kanał Markowski #Ząbki #Wysockiego #Rondo Żaba

Komentarze

Ostatnie wpisy

Pod Warszawą bitwa

Długość trasy: 75 kilometrów.

Z jakiegoś tajemniczego powodu, decydująca bitwa w wojnie z bolszewikami w 1920 roku nazywana jest Bitwą Warszawską; wszak wiadomo, że działania wojenne toczyły się sporo kilometrów od stolicy. Na tyle daleko, że jadąc śladami walk robimy sobie całkiem długą wycieczkę.

Cały wpis

Ciechanów - tylko piwa czasem brak

Długość trasy: 114 kilometrów.

Brakuje nam czasu, głównie Piotrkowi, by pojechać trochę dalej. Ostatnie nasze wycieczki oscylują wokół tras około 50 kilometrowej długości, dzisiaj zatem coś dłuższego.

Cały wpis

Towarowce w Skaryszaku

Długość trasy: 50 kilometrów.

Po południu w Skaryszaku będzie prezentacja rowerów cargo, a my lubimy takie użyteczne maszyny. Mamy do parku tylko kilka minut. Ale co to za wycieczka trwająca tylko kilka minut? Zatem jedziemy do tych towarowców lekko naokoło.

Cały wpis