Bródnowski Enwuerek

Długość trasy: 25 kilometrów.

Większość warszawiaków kojarzy Bródno z blokowiskiem. Istnieje jednak zupełnie inne Bródno. Żeby je znaleźć, trzeba odbyć podróż w czasie i w wyobraźni. Mimo wszystko, jest to jednak podróż na rowerach.

Marcin wysłał Piotrkowi link na fejsa z pytaniem: jedziesz? A tam stało napisane - Bródno (rowerowo) i miedzy innymi takie zachęty: Gdzie był bar "Pod Trupkiem", a gdzie "Rzym"? Gdzie jest dom dozorców? Gdzie zachowały się stare drewniaki? Piotrek zaintrygowany nie miał wyjścia. Jedziemy!

Najpierw jednak - bo mamy trochę czasu - wpadamy na Dworzec Wschodni. Bo po drodze i w dodatku nie widzieliśmy jeszcze odnowionej części od strony Kijowskiej. Jedziemy Waszyngtona, Międzynarodową do Grochowskiej, Lubelską do dworca. Od tej strony Wschodnią się już zachwycaliśmy, ale od strony Kijowskiej jest chyba jeszcze piękniej. Kto pamięta te obleśne wnętrza - szare, ciemne, obsikane - poczuje różnicę. Jest czysto i o dziwo przytulnie. Wewnątrz hali jest dwupoziomowa kawiarnia. Konstrukcja dworca jest odkryta, widać kratownice. Przez okna wpada dużo światła. Znalazło się też miejsce na wystawę zdjęć. Jest sporo przeszkleń i ruchome szklane ściany dające możliwość dodatkowej aranżacji hali. Znalazły się też rozwiązania dla niewidomych, nie widziane na innych polskich dworcach kolejowych.

I hit zupełny - zadaszony parking dla rowerów.

Turniej Euro 2012 jest bardzo kosztowny, jednak jeśli jest w stanie zmobilizować tak wiele instytucji publicznych do pożytecznej pracy, to poprosimy o kolejne duże zawody.

Przejeżdżamy przez najdłuższy w Warszawie budynek, osłaniający starą Pragę przed ciekawskimi oczami podróżnych wysiadających na Wschodniej, i jedziemy starą Radzymińską w stronę skrzyżowania z Naczelnikowską. Tam - niestety wnosząc rowery przez kładkę - przedostajemy się na drugą stronę i przez parking Tesco dojeżdżamy do Stalowej. Potem Szwedzką i 11 Listopada do Ronda Żaba i jesteśmy przed bramą cmentarza żydowskiego, gdzie mamy miejsce zbiórki.

Jest około 30 chętnych do zwiedzania Bródna. Wycieczkę prowadzi Piotr Wierzbicki, przewodnik miejski. Sam cmentarz jest w zasadzie ruiną (pisaliśmy o nim także w tym wpisie). Fundacja Rodziny Nissenbaumów w latach osiemdziesiątych XX wieku ufundowała ogrodzenie i bramę cmentarną, ale cmentarz jest zaniedbany, zniszczony i bywa miejscem alkoholowych imprez. Cmentarz został założony pod koniec XVIII wieku przez Szmula Zbytkowera - właściciela rozległych dóbr na Pradze. Od jego imienia pochodzi nazwa części dzisiejszej Pragi (Szmulowizna).

Przemieszczamy się kawałek w stronę Ronda Żaba i podziwiamy z daleka budynek nastawni i obok (wyglądający jak mała warownia) odrestaurowany budynek podstacji tramwajów warszawskich.

Dalej jedziemy Odrowąża, drogą dla rowerów, wzdłuż muru cmentarza katolickiego. Samo Bródno ma ciekawą historię, to najstarsza część Warszawy (a właściwie jej okolic). Tu nad rzeką Bródnią, w pobliżu brodu przez Wisłę, wokół średniowiecznego grodu, powstała w IX wieku osada. Gród był wielokrotnie niszczony i palony, w konsekwencji nie został odbudowany, jednak osada rozwijała się dalej, leżąc na szlaku z Rusi Kijowskiej do zachodniej części Europy. Tereny miały charakter typowo rolniczy, a impulsem do ich szybszego rozwoju była dopiero budowa Kolei Nadwiślańskiej: z Moskwy do Dworca Wschodniego i z Petersburga do Dworca Wileńskiego.

Skręcamy w Staniewicką i dojeżdżamy do Pożarowej i stacji Warszawa Praga. Piotr Wierzbicki ciekawie opowiada i jest dobrze przygotowany. Ponieważ obiekty o których mówi w większości przypadków nie istnieją, pokazuje nam ryciny i zdjęcia co ciekawszych miejsc. Jednak rowerowo ta wycieczka zdecydowanie różni się od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni na naszych wypadach: jak na nasze oczekiwania jedziemy zbyt wolno, zbyt często się zatrzymujemy i jest nas zbyt wiele. Przewodnik, trzeba przyznać, dzielnie sobie radzi i cierpliwie czeka na wszystkich.

Stacja Warszawa Praga wybudowana była w latach osiemdziesiątych XIX wieku w "stylu nałęczowskim". Miała okazały budynek z dojazdem od strony Modlińskiej. Mieszkańcy Nowego Bródna musieli przedzierać się przez tory, aby dostać się na stację. Budynek stacji jak i okoliczne domy wybudowany był z drewna, gdyż stał w polu obstrzału Cytadeli Warszawskiej. Rosjanie nie zgadzali się by na przedpolu cytadeli stawiać trwałe zabudowania.

Pożarową wracamy do Odrowąża i podziwiamy gmach Związku Zawodowego Dozorców Domowych. Budynek powstał w 1929 roku, a od 1932 roku część budynku wynajmowano VI Męskiemu Gimnazjum Ogólnokształcącemu.

Od tego miejsca zaczyna się Nowe Bródno, oddzielone od Starego Bródna cmentarzami katolickim i żydowskim. Odrowąża przed wojną przechodziła w Białołęcką (dzisiejsza Wysockiego), a Wysockiego, w starym jej biegu, można zobaczyć do dzisiaj między ulicami Poborzańską i Skrajną.

Jedziemy Odrowąża do Budowlanej, która od niedawna, na odcinku od Wysockiego w stronę św. Wincentego, nazywa się Matki Teresy z Kalkuty. Na Budowlanej można podziwiać wielokrotnie przebudowywany budynek, w którym mieściła się jedna z karczm (o bezpretensjonalnej nazwie Rzym), których wiele było kiedyś wokół cmentarza. A w głębi Budowlanej, w stronę torów, widzimy przykład charakterystycznej dla Nowego Bródna, już międzywojennej zabudowy.

Oliwską i Palestyńską dojeżdżamy do Wysockiego. Po drodze podziwiamy portiernię kolejowych Zakładów Naprawczych.

Generalnie Nowe Bródno rozwinęło się w związku z koleją. Wokół budowanej Kolei Nadwiślańskiej, wraz z siecią torów przeładunkowych i zakładów naprawczych, rozwinęła się nowa dzielnica. Kolej dawała zatrudnienie inżynierom, kolejarzom, robotnikom torowym. Kolej była kołem zamachowym rozwoju okolicznych terenów. A też stwarzała okazję do wymiany międzykulturowej: mieszkali tu Polacy, Niemcy, Żydzi, Rosjanie. Doskonale opisuje dzieje Nowego Bródna Zygmunt Kupniewski, który wykreślił też unikatowy plan Bródna w rzucie izometrycznym (stan na rok 1940).

Dalej dojeżdżamy do Domu Kultury Świt, który jest prężnie działającą placówką z wieloma sekcjami i salą kinową.

Potem tunelem w stronę torów, dojeżdżamy do miejsca gdzie była wachlarzowa parowozownia Praga - ślady wachlarzowego układu torów widać do dzisiaj tak w realu, jak na mapach. Niestety sam budynek parowozowni został kilka lat temu rozebrany i znowu możemy podziwiać jedynie zdjęcie prezentowane przez Piotra Wierzbickiego.

Wracamy do Wysockiego i jedziemy jej starym odcinkiem, przy końcu którego jest odrestaurowany przedwojenny przystanek tramwajowy (o nim również we wspomnianym wcześniej wpisie) ze śladami kul karabinowych.

Bazyliańską jedziemy do Ogińskiego i do Bartniczej mijając po drodze kościół Matki Boskiej Różańcowej.

Vis-a-vis kościoła jest przedwojenny Zespół Szkół Powszechnych i obelisk poświęcony walkom powstańczym na Bródnie.

Dalej jedziemy Syrokomli, Ogińskiego i Siedzibną, przy której stoi budynek dawnego komisariatu Policji Państwowej.

Przy Siedzibnej 43 można też podziwiać jeden z niewielu zachowanych drewniaków - charakterystycznych dla Nowego Bródna budynków końca XIX wieku.

Dom dalej widać przykład latarenki podświetlającej numer domu z charakterystycznym kominkiem dającym dojście powietrza dla palącej się wewnątrz lampki.

Potem jedziemy Bolesławicką do Julianowskiej i Rembielińską do Budowlanej, a w zasadzie Matki Teresy z Kalkuty. Na rogu ze św. Wincentego widać pozostałości pola należącego kiedyś do PGR Bródno.

Wzdłuż Wincentego dojeżdżamy do bramy cmentarza katolickiego i tam kończy się nasza wycieczka. Żegnamy przewodnika i uczestników wycieczki. Przez Rondo Żaba, 11 listopada i Inżynierską dojeżdżamy do stacji Warszawa Wileńska. Potem przez Carefour, Brzeską, Kijowską i Dworzec Wschodni dojeżdżamy do Lubelskiej. Na Grochowskiej wpadamy na kawkę i kręcone na miejscu lody, do restauracji Kamionka - odwołującej się, tak wnętrzem jak jadłospisem, do warszawskiej kuchni z początku wieku. A potem już chwila i jesteśmy w domu.

ten wpis na Facebooku

Tagi: #NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk #Bródno #Warszawa Wschodnia #Piotr Wierzbicki #Szmulowizna #Rondo Żaba #Kolej Nadwiślańska #Zygmunt Kupniewski #Siedzibna #Syrokomli

Komentarze

Ostatnie wpisy

Pod Warszawą bitwa

Długość trasy: 75 kilometrów.

Z jakiegoś tajemniczego powodu, decydująca bitwa w wojnie z bolszewikami w 1920 roku nazywana jest Bitwą Warszawską; wszak wiadomo, że działania wojenne toczyły się sporo kilometrów od stolicy. Na tyle daleko, że jadąc śladami walk robimy sobie całkiem długą wycieczkę.

Cały wpis

Ciechanów - tylko piwa czasem brak

Długość trasy: 114 kilometrów.

Brakuje nam czasu, głównie Piotrkowi, by pojechać trochę dalej. Ostatnie nasze wycieczki oscylują wokół tras około 50 kilometrowej długości, dzisiaj zatem coś dłuższego.

Cały wpis

Towarowce w Skaryszaku

Długość trasy: 50 kilometrów.

Po południu w Skaryszaku będzie prezentacja rowerów cargo, a my lubimy takie użyteczne maszyny. Mamy do parku tylko kilka minut. Ale co to za wycieczka trwająca tylko kilka minut? Zatem jedziemy do tych towarowców lekko naokoło.

Cały wpis