Teściki dwa

Długość trasy: 32 kilometry.

Dzisiaj czas sprawdzania. Systemu rowerów miejskich bez stacji dokujących oraz Trasy Świętokrzyskiej.

Jedziemy sprawdzić jak działa nowy system roweru miejskiego. Od jakiegoś czasu widujemy na ulicach Warszawy czarne rowery z czerwonymi detalami. Już na początku Marcin zraża się do firmy Acro, bo żeby skorzystać z roweru trzeba wpłacić kaucję 99 złotych. Mówi, że nie lubi jak traktuje się go jak złodzieja. Piotrek ze zrozumieniem odnosi się do kaucji, na stronie Acro zwanej nie wiedzieć czemu depozytem. Acro nie mają stacji dokujących, więc można zostawiać je gdziekolwiek. Aplikacja niezbędna do wypożyczenia roweru pokazuje, że najbliżej nas jest rower w okolicach Stadionu Narodowego. Objeżdżamy stadion dwa razy, ale charakterystycznego roweru nigdzie nie widać. Mimo, że GPS pokazuje, że rower jest tuż obok. Po bezowocnych poszukiwaniach zaczynamy podejrzewać, że ktoś schował rower wewnątrz stadionu i ma go niemal na własność.

W aplikacji widać, że sporo rowerów jest po śródmiejskiej stronie Wisły. My na razie straciliśmy zapał i jedziemy obejrzeć niedawno otwartą Trasę Świętokrzyską.

Jedziemy wzdłuż Zielenieckiej i na błoniach stadionu odkrywamy plac zabaw. Czyżby to zaczątek terenów rekreacyjnych kiedyś mających powstać obok stadionu?

Od Zamoyskiego, tego kawałka będącego przedłużeniem Jagiellońskiej, w stronę Targowej powstał łącznik chyba do Trasy Świętokrzyskiej. Ale to się nam jakoś nie klei, bo łącznik powinien wpadać bezpośrednio w Kijowską, a tak nie jest.

Wjeżdżamy w Kijowską i potem nowo otwarty odcinek Trasy Świętokrzyskiej. To fajne połączenie Pragi i Targówka. Przez wszędobylskie tory kolejowe do tej pory taki wygodny przejazd możliwy był tylko Radzymińską lub Chełmżyńską. Wzdłuż trasy poprowadzone są drogi dla rowerów i jest bardzo elegancko. Z drugiej strony, czy ta trasa musiała być dwupasmowa, taka wielka? Ucierpiały ogórki działkowe i skwer przy Kawęczyńskiej, o który walczyli mieszkańcy. Odsłoniły się też poprzemysłowe zabudowania przy Objazdowej.

Trasa przecina nasyp kolejowy i po przejechaniu wiaduktów jesteśmy na Zabranieckiej. Wiadukty są śluzą w czasie, swoistą maszyną czasu. Z zaawansowanej dwudziestopierwszowiecznej techniki drogowej ląduje się w dwudziestym, a nawet dziewiętnastym wieku.

Chwilę jedziemy Zabraniecką. Byliśmy tu nie raz, jednak widok i intencja przyświecająca postawieniu kapliczki, zawsze nas zadziwia. A tło dla kapliczki stanowi architektoniczne brzydactwo.

Księżnej Anny i Rzeczną jedziemy w stronę Radzymińskiej. Widać ślady pracy geodetów i budowlańców – powstaje droga dla rowerów biegnąca w stronę Marek. Niestety widać też, co się będzie działo na drodze.

Przez Bródno dojeżdżamy do ronda Starzyńskiego. Urokliwa miejska przestrzeń zachęca do spacerowania i spędzania tutaj czasu.

Przez Most Gdański przedostajemy się na drugą stronę Wisły w poszukiwaniu rowerów Acro. Aplikacja pokazuje, że w okolicach Dworca Gdańskiego jest spore zgrupowanie rowerów. Może tu się nam powiedzie lepiej niż rano?

Są i prezentują się ładnie z tymi swoimi czarno-czerwonymi kolorkami.

Rowerki są zgrabne, choć warto wiedzieć na co się decydujemy. Bajki mają małe kółeczka, rozmiar chyba 24”. Opony są pełne, niepompowane. Ten rower to single-speed, czyli jednobiegowa maszyna bez żadnych przełożeń. No i nie ma bagażnika.

Rower wypożycza się za pomocą bluetooth, zbliżając telefon do roweru. Opłata: jeden złoty za 30 minut. Możliwość zwrotu roweru w dowolnym miejscu jest zaletą, ale może też być wadą. Jak się wcześniej przekonaliśmy, znalezienie pojedynczego roweru może być niemożliwe. Na pewno warto szukać skupisk rowerów, bo jest wtedy szansa na wypożyczenie chociaż jednego. Póki co na jedno konto można wypożyczyć jeden rower.

Wsiadamy na rower i jeździmy. Rower jest krótki i Piotrek ma wrażenie, że siedzi nad samą kierownicą. Mimo małych kół i niewielkiego rozmiaru, promień skrętu jest nieoczekiwanie dość duży. Pełne opony są twarde i niezbyt komfortowe na wybojach. Brak przełożeń może być mało przyjemny przy jeździe pod górę i w trudniejszych, na przykład śniegowych, warunkach. Rower ma jeden hamulec - torpedo, Piotrek na początku jazdy szukał hamulca przy kierownicy.

Trochę się kręcimy na rowerze, jednak pogoda nie sprzyja wycieczkom. Odstawiamy go i jedziemy w stronę Grochowa. Wracamy Mostem Gdańskim na Pragę. Zatrzymujemy się na Jagiellońskiej róg Ratuszowej. Pod koniec sierpnia otworzyła się tu kawiarnia Zostajemy. Kameralne miejsce oferuje kawę i robione na miejscu wypieki, sprawdziliśmy – świetne. A w tygodniu jest jeszcze pieczywo z Grzybków. Miłe miejsce, pewnie będziemy tu jeszcze wpadać.

Rozgrzani, najedzeni i napojeni wracamy do domu.

ten wpis na Facebooku

#NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk

Komentarze

Ostatnie wpisy

Sromów.

Długość trasy: 110 kilometrów.

Jak zatytułować opis przejażdżki do Sromowa? Wpadają nam do głowy pomysły banalne lub głupawe. Zostaje więc Sromów i kropka! A nawet z kropką.

Cały wpis

Kroczym na Zakroczym

Długość trasy: 81 kilometrów.

Najpierw miasto nazywało się Kroczym i leżało blisko Wisły, blisko przeprawy przez rzekę. Liczne powodzie wymusiły przenosiny miasta w wyżej położone miejsce, a przy okazji zmieniła się też nazwa miejscowości. Dzisiaj celem jest Za-kroczym.

Cały wpis

Łazienkowskim na Wyczółki i Okęcie

Długość trasy: 40 kilometrów.

Otworzyli Łazienkowski - to jedziemy sprawdzić jak wygląda najnowsza warszawska rowerowa przeprawa. Przy okazji, choć nie po drodze, jedziemy popatrzeć na Okęcie.

Cały wpis