Trzy grzybki w barszczu
Długość trasy: 78 kilometrów.
Roimy sny o atomowej potędze, a zwykły chłód odbiera nam ochotę do zwiedzania. Nazwa Pelcowizna nabiera dla nas nowego znaczenia.
Przyzwyczailiśmy się już, że o poranku jest noc, a powietrze jest rześkie. Ruszamy w stronę Ronda Starzyńskiego. Najpierw jednak jedziemy na Targową, by w pobliżu Białostockiej zobaczyć tarczę, która za chwilę będzie drążyć tunel metra po praskiej stronie. Urządzenie rzeczywiście potężne, jednak trochę o wyglądzie zabawki dla dużych chłopców.

Wskakujemy na Jagiellońską i mijamy Rondo Starzyńskiego.
Grzybek pierwszy - Kolonia Śliwice
Piotrek chce obejrzeć na Pelcowiźnie dwie ulice, których zabudowa nie pasuje do otoczenia. Dzisiaj Pelcowizna to tereny przemysłowe i bardzo ruchliwa Jagiellońska. I jeszcze fragment kolejarskiego osiedla w okolicach stacji Warszawa Praga. Wygląd ulic Gersona i Witkiewicza jest zupełnie inny - zobaczyć tu można głównie domki jednorodzinne. Ten teren to fragment Kolonii Śliwice powstałej w latach 1937-1939 na terenie Golędzinowa. Miał to być początek większej dzielnicy mieszkaniowej. Osiedle wzięło nazwę od pobliskiego Fortu Śliwickiego. Jest zbyt ciemno by robić zdjęcia. Pozostaje nam jedynie zapamiętać tę enklawę przedwojennej zabudowy.
Jedziemy Jagiellońską w stronę Mostu Grota, a po drodze mijamy FSO – wspomnienie po latach świetności polskiego przemysłu samochodowego.

Mijamy most i kierujemy się w stronę Jabłonny. Przed skrzyżowaniem Modlińskiej z Zegrzyńską odbijamy w Dębową by oddalić się choć trochę od ruchliwej arterii. Potem Marmurową jedziemy do Szkolnej i robi się patriotycznie. Najpierw natrafiamy na obelisk z cytatem z Jana Pawła II, a potem widzimy popiersie Wincentego Witosa.


Jeszcze chwila jazdy i dojeżdżamy do Jabłonny.


Grzybek drugi – Jabłonna, Legionowo
Już dawno mieliśmy zamiar pozwiedzać niektóre miejscowości, które z powodu braku czasu pomijaliśmy w trakcie innych wycieczek. Jabłonna to bardzo ładny zespół pałacowy, wraz ze sporym parkiem, położony na brzegu Wisły. Pod koniec XVIII wieku Michał Poniatowski, ówczesny biskup płocki, zlecił budowę pałacu według projekt Dominika Merliniego. Pałac był własnością rodziny Potockich do 1945 roku. W latach pięćdziesiątych zespół pałacowy przeszedł w ręce Polskiej Akademii Nauk.






Na terenie parku widać biegające kotki. Są zaopiekowane i dokarmiane przez ochronę pałacu. Jeden z kotów - rudzielec - ma za sobą trudne przeżycia. Wzięty z pałacu jako małe kocię, został po kilku miesiącach zwrócony przez właścicielkę. Zupełnie sobie nie radzi z sytuacją; siedzi osowiały, cały czas nieruchomo, mimo panującego chłodu.

Ale jest też miły akcent. Kociątko - ostatnie pozostałe z miotu - pożywia się mlekiem matki.

Zegrzyńską, Królewską i Piłsudskiego wjeżdżamy do Legionowa.

Miasto nie jest zbyt urzekające, widzimy tu głównie bloki.


Urząd Miasta przypomina nam rozbudowany przystanek autobusowy.

Chłód odbiera nam resztki ochoty na zwiedzanie. Szukamy miejsca do ogrzania się. O tej porze jedyna oferta to McDonald's. Jemy coś, wypijamy kawę i rozgrzani ruszamy na drugi brzeg rzeki.
Warszawską wracamy do Modlińskiej , następnie na wysokości Buchnik Las odbijamy w stronę Wisły. Po drodze mijamy bajorko, które chyba jest pozostałością po starym korycie rzeki.

Wałem nad Wisłą dojeżdżamy do Mostu noblistki Curie i przeprawiamy się na drugą stronę.

Zgrupowania AK „Kampinos” dojeżdżamy do Encyklopedycznej. Przy zajezdni Żoliborz usytuowane jest skrzyżowanie, na którym podobno umieszczono najwięcej w Warszawie sygnalizatorów. Światła nie działają, bo nikt nie potrafi ich zsynchronizować.

Zajezdnia jest też chyba ostatnim miejscem postoju dla mocno wysłużonych tramwajów.

Encyklopedyczną i Michaliny dojeżdżamy na Młociny. A potem Trenów i Kampinoską wjeżdżamy do parku narodowego.
Grzybek trzeci – Atomowa Kwatera Dowodzenia
Naszą wyobraźnię rozpala nazwa naszego celu podróży. Już widzimy te żelbetonowe stropy, rozmach wojskowego stanowiska dowodzenia, ogrom zabudowy. Rzeczywistość nas powala. Wokół ogrom dewastacji – wszystko co się dało wyrwać zostało wyrwane. W zasadzie po zbudowanej w latach 60 – tych kwatery niewiele zostało. I tak kończą się nasze sny o atomowej potędze.






Wracamy do Kampinoskiej i Estrady dojeżdżamy do Dziekanowskiej. Potem wzdłuż muru Cmentarza Północnego osiągamy Wólczyńską. Tu ruch samochodowy przyjemnie maleje, bo Wólczyńska ze względu na roboty drogowe jest chwilowo ślepą ulicą. Wólczyńską jedziemy do Reymonta i potem Broniewskiego. Tu mamy okazję jechać sławną już drogą dla rowerów wyłożoną płytami chodnikowymi.
Broniewskiego jedziemy do Jana Pawła II, potem Pawią i między budynkami docieramy do Andersa. Jeszcze przeskok na drugą stronę ulicy, chwilę Bohaterów Getta (dawniej Nalewki) i jesteśmy w Alei Solidarności. Tunelem Trasy WZ i Mostem Śląsko-Dąbrowkim przedostajemy się na drugą stronę rzeki. Potem Jagiellońską i przez Kamionek docieramy do domu.