Zima w mieście. Warszawskie Parki

Długość trasy: 50 kilometrów.

Tereny zielone w Warszawie stanowią prawie 40% całej powierzchni miasta, czyli niemal 20.000 ha. Same parki to prawie 900 ha. My dzisiaj odwiedzamy tylko fragmencik tej niezabetonowanej strefy.

Nasypało śniegu, zawiało. Tak więc do parku. Ale nie na sanki, tylko na rower. Zaczynamy, a jakże, od naszego domowego parku, czyli Parku Obwodu Praga AK. Nazwę ma przydługą, jak zresztą wiele warszawskich zieleńców. Za to ładny jest i zadbany. Kiedyś był tu targ koński, teraz są dwa place zabaw, boisko, fontanna, zadbane alejki. Mimo panującego jeszcze zmroku brama jest otwarta i można wejść.

Potem ruszamy Grochowską i Terespolską do bulwaru Stanisława Augusta. Piotrek pamięta, że gdy z dziadkami szedł się opalać na trawkę wokół Kanału Wystawowego, to mówiło się „idziemy nad kanałek”. Ten park, będący właściwie przedpolem Parku Skaryszewskiego, kiedyś miał wypożyczalnię kajaków i rowerów wodnych. A jak brzmi oficjalna nazwa? Park OWS Waszyngtona, gdzie OWS to: Ośrodek Wypoczynkowo Sportowy. Sport na tym terenie dzisiaj opiera się głównie na piłce nożnej – kopanej na boisku zwanym praskim Wembley.

Przecinamy Międzynarodową, mijamy Jeziorko Kamionkowskie i wjeżdżamy do skaryszaka; białość naokoło. Park Skaryszewski to jeden z najładniejszych i największych parków Warszawy, jednak o tej porze pusto w nim, amatorów spacerów niewielu. Ktoś truchta dla zdrowia, a poza tym można kontemplować ciszę i biel.

Jedziemy Wybrzeżem Szczecińskim, mijamy Port Praski i docieramy do Parku Praskiego, najstarszego publicznego parku w Warszawie. Park powstał na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku. Początkowo zajmował 30 ha; w okresie międzywojennym z jego terenu wydzielono warszawskie ZOO. Przed muszlą koncertową, w równych szeregach, zamarły ośnieżone kamienne ławki. Nam skojarzyły się z rzędami mogił w Palmirach.

Po drugiej stronie Ratuszowej zapraszająco otwiera się brama ogrodu zoologicznego. Jednak za wcześnie na zwiedzanie; wstęp tylko dla pracowników.

Ruszamy Jagiellońską w stronę Ronda Starzyńskiego. Zima daje się we znaki nie tylko rowerzystom, skuterzyści też nie mają łatwo.

Z Mostu Gdańskiego podziwiamy zimową panoramę Warszawy, a w dole malowniczo i dostojnie przemieszcza się Wisła.

A za chwilę, jak mówią słowa piosenki „...już jestem na drugim jej brzegu”. Przez zaśnieżoną drogę dla rowerów docieramy do Wenedów, przecinamy Zakroczymską i wślizgujemy się w Międzyparkową. Piotrka dopiero teraz olśniło, skąd taka nazwa ulicy. Po jednej stronie ulicy jest Park imienia Romualda Traugutta, po drugiej Szkolny Park Sportowy im. Janusza Kusocińskiego. Tak naprawdę jednak ulica Międzyparkowa wytyczona została przed II wojną na terenach pofortecznych. Parków w ich dzisiejszym kształcie jeszcze nie było.

Tunelem pod Słomińskiego wjeżdżamy na Żoliborz Oficerski. Krajewskiego jedziemy do Zajączka, a potem do Felińskiego. Objeżdżamy kościół Kostki i przecinamy Krasińskiego. I zaczynamy marznąć. Wiemy już, że przy placu Wilsona jest kilka kawiarenek, ale nie dane nam jest dzisiaj w żadnej zasiąść - znowu jest za wcześnie, niedziela to wszak dzień odpoczynku. Nieco rozczarowani dojeżdżamy do Teatru Komedia.

Obok teatru jest Park Żołnierzy „Żywiciela”, a może to teatr jest w parku? Nieco przyprószona śniegiem stoi sobie skromnie rzeźba „Dziewczyny z dzieckiem” Aliny Szapocznikow. Rzeźba całkiem niedawno wróciła odnowiona na swoje miejsce do parku.

Słowackiego jedziemy w stronę Marymontu. Gdańską z górki na pazurki, pod tunelem Trasy AK, dalej Hłaski i jesteśmy w Parku Stawy Kellera. Tu też niespodziewanie wszystkie parkowe urządzenia zasypane są śniegiem. Marcinowi ten park kojarzył się z chińskimi klimatami, ale teraz trudno doszukać się jakiegokolwiek klimatu poza zimowym. Znajdujemy głaz wyjaśniający pochodzenie nazwy innego pobliskiego parku.

Wspinamy się w górę parku i Kolektorską przefruwamy nad Trasą AK. I oto otwiera się przed nami Park Kaskada. W nim smutne, choć ciekawe przypomnienie czasów drugiej wojny światowej.

Wracamy do Słowackiego i potem Gojawiczyńskiej i Braci Załuskich wjeżdżamy na Sady Żoliborskie. Sady to nie tylko park, to może przede wszystkim ciekawe osiedle. Sady Żoliborskie Halina Skibniewska projektowała w czasach, gdy wokół panował socrealizm, a obowiązujące normy określały, ile metrów kwadratowych mieszkania może przypaść na jednego lokatora. Architektka zaprojektowała także Osiedle Szwoleżerów i jako pierwsza stworzyła projekt samodzielnego mieszkania dla osób z niepełnosprawnościami.

Zostawiamy Sady za sobą; Broniewskiego i Krasińskiego dojeżdżamy do Powązkowskiej. Dalej, między cmentarnymi murami, znanym skrótem z Żoliborza na Koło - Tatarska, Ostroroga - osiągamy Obozową. I już naprawdę jest nam bardzo zimno. A tu w koło same nowe bloki i mała nadzieja na jakiekolwiek ciepłe miejsce, nie mówiąc już o jakimś posiłku. Ale cuda się zdarzają. Na parterze domu przy ul. Zawiszy 14 natrafiamy na maleńki lokalik, ni to kawiarnię, ni to restaurację. Ente Cafe to zaledwie trzy stoliki, ale oferta na miarę dużej gastronomii. W weekendy Ente Cafe oferuje śniadania w postaci szwedzkiego stołu, a na nim: naleśniki z różnymi nadzieniami, jajecznica lub jajka sadzone, placki z bananami, sałatka jarzynowa, croissanty, wędlina, ser żółty, twarożek, warzywa, no i kawa. Dowiedzieliśmy się, że nazwa kawiarni pochodzi od czułego pseudonimu jednej ze współwłaścicielek.

Jednak po śniadaniu trzeba wyjść na zewnątrz, choć ziąb. Wsiadamy na rowery i ruszamy do Parku Moczydło. A tam na górce ruch i mnóstwo dzieciaków.

Dużo także samochodów, których właściciele najchętniej wjechaliby na samą górę.

Napotykamy ciekawe wlepy na odwrocie jednego ze znaków, kojarzące się z niektórymi pracami w Fortach Bema.

Z Brożka wyjeżdżamy w ulicę Księcia Janusza i po przekroczeniu Obozowej zatrzymujemy się na chwilę w Parku Księcia Janusza. Mały, zgrabny parczek w cieniu estakady.

Wracamy w stronę Górczewskiej i Elekcyjną dojeżdżamy do Parku imienia E. Szymańskiego. Kim na Jowisza był ten Szymański? Okazuje się, że to wolski poeta i dziennikarz, działacz PPS. A o śniegu pisał tak:

Płatki bielutki, białe
spadają z nieba, krążą,
wioski i miasta całe
w srebrzystym puchu krążą.

W parku Szymańskiego zastosowano ciekawe rozwiązane, chyba jedyne w Warszawie: drogę rolkowo-rowerową.

Jednak większość warszawskich parków jest zamknięta dla rowerzystów. Rzadko w ich pobliżu wytyczane są drogi dla rowerów, na ogół wisi po prostu zakaz ruchu bicykli. Dzisiaj momentami jest nam wszystko jedno, bo niejednokrotnie przepychamy rowery przez kopny śnieg. A nasze pojazdy nabierają ochronnych barw.

Po drugiej stronie Elekcyjnej jest Park Sowińskiego ze znaną muszlą koncertową i oczywiście pomnikiem patrona.

Ordona ruszamy w stronę Dworca Zachodniego i na wysokości Armatniej, górą, przeprawiamy się przez Prymasa Tysiąclecia. A potem przez tory docieramy do peronów. Peron nr 8 kiedyś był przystankiem Warszawa Wola, ale w 2012 roku włączono go do Warszawy Zachodniej. Współczujemy wszystkim, który muszą go szukać w pośpiechu i po zmroku, bo numeracja peronów w tunelu dworcowym kończy się na numerze 7.

Z dworcowego tunelu wydostajemy się po drugiej stronie Alej Jerozolimskich i zdążamy w kierunku Szczęśliwic. Po drodze nadziewamy się na zwodniczo odśnieżoną drogę dla rowerów.

Śmigłowca i Drawską dojeżdżamy do Dickensa. Na górce śmieciowej w Parku Szczęśliwickim tłum oblega wyciąg narciarski.

Dickensa kończy się na Pawińskiego, a za nią zaczyna się Park Zasława Malickiego; większy niż się na pierwszy rzut oka wydaje, bo o powierzchni prawie 6 ha. Obok parku jest Dom Kultury Rakowiec.

Trojdena jedziemy do Żwirki i Wigury. Potem przez Pola Mokotowskie i Ondraszka, do Filtrowej – przez Zieleniec Wielkopolski i skwer imienia Sue Rider.

Raszyńską, Koszykową i Piękną dojeżdżamy do Parku Ujazdowskiego.

Potem już tylko Aleje Ujazdowskie, Most Poniatowskiego, Waszyngtona i jesteśmy w domu.

Post scriptum

Nasza codzienna jazda na rowerze po Warszawie pokazuje, jak mało ważna dla decydentów jest kwestia przejezdności dróg dla rowerów. Piotrek napisał list do miasta w tej sprawie. I otrzymał odpowiedź od Tadeusza Jaszczołta, dyrektora Zarządu Oczyszczania Miasta. Wynika z niej, że drogi dla rowerów w Warszawie w latach 2013-2015 nie będą odśnieżane.

ten wpis na Facebooku

Tagi: #NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk #Park Skaryszewski #Park Praski #Park Traugutta #Park Żołnierzy Żywiciela #Alina Szapocznikow #Sady Żoliborskie #(kłopot z linkiem entecafe) #Park Moczydło #Park Szymańskiego #Park Sowińskiego #Park Szczęśliwiecki

Komentarze

Ostatnie wpisy

Pod Warszawą bitwa

Długość trasy: 75 kilometrów.

Z jakiegoś tajemniczego powodu, decydująca bitwa w wojnie z bolszewikami w 1920 roku nazywana jest Bitwą Warszawską; wszak wiadomo, że działania wojenne toczyły się sporo kilometrów od stolicy. Na tyle daleko, że jadąc śladami walk robimy sobie całkiem długą wycieczkę.

Cały wpis

Ciechanów - tylko piwa czasem brak

Długość trasy: 114 kilometrów.

Brakuje nam czasu, głównie Piotrkowi, by pojechać trochę dalej. Ostatnie nasze wycieczki oscylują wokół tras około 50 kilometrowej długości, dzisiaj zatem coś dłuższego.

Cały wpis

Towarowce w Skaryszaku

Długość trasy: 50 kilometrów.

Po południu w Skaryszaku będzie prezentacja rowerów cargo, a my lubimy takie użyteczne maszyny. Mamy do parku tylko kilka minut. Ale co to za wycieczka trwająca tylko kilka minut? Zatem jedziemy do tych towarowców lekko naokoło.

Cały wpis