Deszcz na infrastrukturze

Długość trasy: 48 kilometrów.

Jeździmy na ogół utartymi ścieżkami: praca, dom, sklep. Rano w pośpiechu, po południu w jesiennym zmroku. Nie oglądamy zbytnio infrastruktury rowerowej, która zmienia się tak jak cała Warszawa.

Dzisiaj niespiesznie przyglądamy się światu. Trochę niefortunnie się składa, bo zaczyna padać, ale nic to. Zaczynamy od Szaserów, gdzie niedawno ukończono drogę dla rowerów. Zrobił się całkiem długi szlak. Cieszy nas to, bo Grochów nie jest jakoś specjalnie dopieszczany rowerowo. Droga jest asfaltowa, przejazdy oczywiście na czerwono.

Trochę dziwacznie wyglądają oznakowania słupków, których nie ma – nie jest to powód do żalu, nie lubimy słupków, niemniej, malowania są wesołe.

Droga ma ciekawe zawijasy, ale też sensowne wpusty w pas ruchu i zjazdy z drogi. Choć dyskusyjne może być to, czy takie przerzucanie ruchu z pasa na drogę rowerową i z powrotem ma sens.

Nie zapomniano przy okazji inwestycji o innych użytkownikach i pojawiły się ławeczki. Stara hala Orła nadal straszy, ale teraz bardziej konfesyjnie.

Bezproblemowy i przyjemny przejazd mamy teraz z Gocławka aż do Mińskiej. A na rogu Mińskiej i Chodakowskiej ruszyła wreszcie paliwowa stacja Veturilo. Bardzo długo startowali z tą „wypożyczalnią”, ale teraz już działa. Co prawda zastanawiamy się, kto te rowery tutaj wypożycza – tankujący kierowcy?

Chodakowską jedziemy w stronę Warszawy Wschodniej, potem Skaryszewską do Grochowskiej i wjeżdżamy w Jagiellońską.

Jesień już na całego, pada mocno i liście też już pospadały. Wzdłuż płotu ZOO jedziemy do Ronda Starzyńskiego.

Na Rondzie Starzyńskiego skręcamy w stronę Mostu Gdańskiego. I zanurzamy się plenerową galerię. Dla Piotrka to zupełne zaskoczenie, dawno tędy nie jechał. A na murze pięknie przedstawiono historię Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. Wykonanie obrazów sfinansowane zostało w ramach budżetu partycypacyjnego. Szacunek dla Lwa Sołowieja, autora i wykonawcy projektu.

Na murze pokazano w ciekawym skrócie różne okresy działania ZOO. W tym także mroczne czasy II Wojny Światowej.

Przejeżdżamy przez Most Gdański. Warszawa cała już jest zasnuta chmurami, deszcz uporczywie pada nam na głowy, moczy ubrania i rowery.

Z mostu zjeżdżamy w Międzyparkową. A potem przez Park Kusocińskiego jedziemy w stronę Słomińskiego. Kiedyś, przy wjeździe do parku, były piękne kołowrotki odgradzające pieszych od torów. Teraz jest elegancki przejazd, ale nie mający w sobie krzty romantyzmu.

Słomińskiego dojeżdżamy do świątyni komercyjnej szczęśliwości – Arkadii. Ta galeria handlowa ma chyba najlepszą w Warszawie rowerową infrastrukturę. Mają kilka parkingów rowerowych, w tym zadaszony i na parkingu podziemnym.

Jest dedykowana stacja roweru publicznego. I rzecz jasna, stacja naprawcza rowerów.

Poruszamy się Okopową moknąc coraz bardziej. Tu też ładnie lśni asfaltowa nawierzchnia. Dojeżdżamy do Anielewicza, a potem do Żytniej i Leszna. Miło się ogląda skrzyżowania dróg dla rowerów.

Skrzyżowanie Wolskiej i Towarowej zmieniło się bardzo. Kiedyś stawał tu cyrk i była niewielka kamienica przy Wolskiej 6, teraz kończy się budowa wielkiego biurowca. Wciąż budowane są tu fragmenty drogi dla rowerów i można już przejechać skrzyżowanie, a droga prowadzi w stronę placu Zawiszy. Stara Wola resztkami sił broni się przed agresywną nowoczesnością, jednak nie da się ukryć, że jest skazana na porażkę. Czerwona Wola staje się coraz bardziej, o ironio, korporacyjną Wolą.

Mimo aury wpadamy na Plac Europejski. Nawet w deszczu przestrzeń między budynkami Warsaw Spire nieźle się prezentuje. Ciekawe jest to miejsce: prywatna przestrzeń udostępniana publicznie, podoba się nam taka otwartość. Nie tylko nam, w 2016 Towarzystwo Urbanistów Polskich nagrodziło plac Europejski w Konkursie na najlepiej zagospodarowaną przestrzeń publiczną w Polsce. W 2017 Warszawiacy, w internetowym głosowaniu uznali, że jest to najlepsza realizacja architektoniczna powstała w 2016 roku. A w tym roku, Plac Europejski został nagrodzony w konkursie „Lider Dostępności” promującym projektowanie uniwersalne, czyli projektowanie dla wszystkich użytkowników, w tym dla osób z niepełnosprawnościami.

Na placu wolskie kamienice spotykają się z wolskimi biurowcami. A poza tym to też miejsce wystawiennicze: teraz o historii - sto lat Polski pokazanych na zdjęciach Polskiej Agencji Prasowej – też stulatki.

Droga dla rowerów urywa się w okolicach Srebrnej, ale trwają prace i pewnie dotrze do pl. Zawiszy. My na razie mamy dość jazdy i chowamy się pod dach. Costa Cofee może nie jest szczytem marzeń, ale za to nie pada, mają ciepłe napoje i temperaturę wyższą niż ta na dworze.

No ale ile można siedzieć? Wyłazimy na mokry świat i jedziemy Alejami Jerozolimskimi do Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Potem prosto, przecinamy Grójecką i wjeżdżamy w Banacha. Przejazd przez Grójecką jest całkiem nowy. Niedawno jeszcze Policja łapała tutaj kolarzy, którym nie chciało się zejść z rowerów i którzy walili przez przejście dla pieszych.

Jedziemy Banacha zobaczyć nowy licznik – maszynkę do zliczania rowerzystów. Dzisiaj 156 osób zdecydowało się zmoknąć na rowerze.

Nie kontemplujemy liczydełka i Żwirkami jedziemy do Racławickiej, a potem Wołoską do Marynarskiej i Cybernetyki. Od Żwirek jedziemy całkiem przyzwoitymi drogami dla rowerów. Mijamy dawny Dom Kultury Kadr i dojeżdżamy do „węzła Woronicza”. Jedna całkiem nowa inwestycja, to przejazd pod Puławską. Wreszcie można swobodnie dostać się na Ursynów i nie robić objazdu wzdłuż murów toru na Wyścigach.

Druga inwestycja jest starsza i daje szansę przejazdu przez Gintrowskiego. Eleganckie estakady pozwalają dotrzeć do pętli tramwajowej na Wyścigach.

Przejeżdżamy i my, a potem Kaczmarskiego jedziemy do Woronicza, Kazimierzowską do Rakowieckiej. Dalej Marszałkowską, Mokotowską i Piękną docieramy do Myśliwieckiej i przeskakujemy Wisłę kładką pod Łazienkowskim. Przez chwilę wydaje się nam, że chcemy zobaczyć niedawno otwarte przedłużenie drogi nad Wisła i pojechać w stronę Gocławia. Jednak opuszcza nas ta myśl, w przeciwieństwie do deszczu. Ten zachęca nas do powrotu do domu.

Wracając, zerkamy jeszcze na usprawnienie pod mostem Poniatowskiego, gdzie została przesunięta stacja Veturilo, a droga rowerowa uzyskała ciągłość.

ten wpis na Facebooku

Tagi: #NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk #Szaserów #ZOO #Starzyńskiego #Międzyparkowa #Arkadia #rondo Babka #Banacha #Puławska #Wyścigi

Komentarze

Ostatnie wpisy

Nowy, dzielny, stary

Długość trasy: 73 kilometry.

Na Mazowszu sporo jest miejscowości, których nazwy powtarzają się jakby, jednak powtarzają się nie do końca. Jak gdyby autorzy nazw cierpieli na brak inwencji.

Cały wpis

Mistrzoski paździerz

Długość trasy: 59 kilometrów.

Mam trochę dość tego fotografowania, powiedział Marcin po wycieczce na Mokotów. Może trochę pojeździmy? Zatem Pruszków jest dzisiaj celem. Nie wiadomo skąd ta zależność? Hm… trochę nie wiadomo.

Cały wpis

Mokotów w zimowy dzień - bez napinki

Długość trasy: 42 kilometry.

Duzi jesteśmy, prowadzimy bloga już ponad osiem i pół roku, nawet nie wypada tłumaczyć z jakiego powodu dzisiaj na Mokotów. Gdyby jednak szukać uzasadnień, to można by rzec: jeździ się, bo ma się rower.

Cały wpis