Łazienkowskim na Wyczółki i Okęcie

Długość trasy: 40 kilometrów.

Otworzyli Łazienkowski - to jedziemy sprawdzić jak wygląda najnowsza warszawska rowerowa przeprawa. Przy okazji, choć nie po drodze, jedziemy popatrzeć na Okęcie.

W Warszawie stale przybywa dróg dla rowerów, także po prawej stronie Wisły. A po otwarciu kładki pod Mostem Łazienkowskim otwiera się dla nas perspektywa spokojnego przejazdu na Czerniaków i Mokotów. Ruszamy Kinową w stronę Alei Stanów Zjednoczonych i wskakujemy na drogę dla rowerów prowadzącą w stronę mostu.

Chwila pedałowania i jesteśmy pod Mostem Łazienkowskim. Trochę w górę i jesteśmy już nad, w dole płynącą, Wisłą.

Jeszcze pachnie tu świeżością, choć widać, że droga jest używana intensywnie. Nie tylko sporo tu pedałujących, ale też znaki poziome już są trochę pościerane i przybrudzone.

Generalnie ładnie to wszystko jest zrobione, choć można się przyczepić do niezbyt czytelnych oznakowań, zwłaszcza gdy chce się jechać na Saską Kępę od strony Śródmieścia. Łatwo się pomylić i pojechać w stronę Gocławia.

Ogromną wartością dodaną tej przeprawy są widoki. Można kontemplować Warszawę na różne sposoby i z różnych perspektyw. Dostaliśmy piękny punkt widokowy, a w zasadzie całą serię punktów.

Po zjechaniu na Śródmiejski brzeg odkrywamy szkutę wiślaną w budowie. Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego finansuje budowę jednostki w 550 rocznicę pierwszego wolnego flisu na Wiśle. A to po to także, by przypomnieć, że jesteśmy obywatelami Wisły, a rok 2017 jest rokiem Wisły.

Dojeżdżamy na teren Portu Czerniakowskiego, który rewitalizuje się i rozbudowuje. Mamy mieszane uczucia, bo lubiliśmy to lekkie zapuszczenie, krzaczory i pewną tajemniczość portu z poprzednich lat. Teraz robi się tu ładnie, ale jakoś tak mało przytulnie. Odnawiany jest teren pochylni dawnej stoczni Maurycego Fajansa. Ale nie są to już te klimaty, gdy Fundacja Ja Wisła organizowała tu potańcówki i ogniska.

Załuskiego wyjeżdżamy na Czerniakowską. Potem prujemy do Witosa i dalej wzdłuż Doliny Służewieckiej. Potem skręcamy w Puławską, a następnie w Poleczki. I jeszcze skręt w malutką Półksiężyca. Wyczółki i Nowy Służewiec. I robi się podmiejsko, zapyziale i jakby od zaplecza, czyli zwyczajnie, jak to w Warszawie bywa.

Przecinamy Potok Służewiecki, który tutaj ma wygląd jakby ścieku. I mijamy jakąś bazę samochodową, a w tle majaczy Kłobucka.

Napotykamy kałużę, dużą. Marcin postanawia umyć sobie oponki i zapada się po piasty.

Na tyłach IPN przedostajemy się do linii kolejowej na Radom. Stacja nazywa się Warszawa Okęcie i jest na granicy dzielnic Włochy i Ursynów. Wszystko to dziwne, zważywszy, że rzut beretem jest lotnisko. Żeby przedostać się przez tory trzeba skorzystać z dwóch wind. Ale jedna z nich nie działa. Widzimy jak rodzice na własnych plecach wnoszą po schodach chłopaka z niepełnosprawnością. W oddali widać Wolę, a z drugiej strony lotnisko Chopina.

Wzdłuż ulicy Narkiewicza dojeżdżamy na lotnisko. Tu też jest stacja kolejowa, tyle tylko, że nazywa się Warszawa Lotnisko Chopina.

Wzdłuż Gordona Benetta jedziemy do starych torów prowadzących do Wirażowej. I stajemy zaskoczeni i smutni – objawia się nam widok zniszczenia. Kilkanaście miesięcy temu były tu działki, tętniło tu życie. Teraz jest tu smętny, pusty plac. Pewnie zaraz wkroczy tu jakiś deweloper.

Porzucamy smętne obrazy i myśli i ruszamy w stronę Śródmieścia. W okolicach Placu Na Rozdrożu natykamy się na tłumy obserwujące paradę wojskową. No tak, wszak dziś 15 sierpnia, święto naszej armii.

Porzucamy świętujące wojsko i jedziemy w stronę Świętokrzyskiej. Po drodze zatrzymujemy się na pl. Powstańców Warszawy. A tu mnóstwo instrumentów perkusyjnych – Piotrek wali i stuka w co tylko się da. Marcin woli podskoki na trampolinie.

Świętokrzyską jedziemy w stronę Wisły. Na Tamce podziwiamy nowe pasy dla ruchu rowerowego.

Na Moście Świętokrzyskim dogania nas armia, która paraduje nad naszymi głowami.

Chwilę podziwiamy kunszt wojenny i spadamy do domu.

ten wpis na Facebooku

#NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk

Komentarze

Ostatnie wpisy

 Nowy wpis

Teściki dwa

Długość trasy: 32 kilometry.

Dzisiaj czas sprawdzania. Systemu rowerów miejskich bez stacji dokujących oraz Trasy Świętokrzyskiej.

Cały wpis

Sromów.

Długość trasy: 110 kilometrów.

Jak zatytułować opis przejażdżki do Sromowa? Wpadają nam do głowy pomysły banalne lub głupawe. Zostaje więc Sromów i kropka! A nawet z kropką.

Cały wpis

Kroczym na Zakroczym

Długość trasy: 81 kilometrów.

Najpierw miasto nazywało się Kroczym i leżało blisko Wisły, blisko przeprawy przez rzekę. Liczne powodzie wymusiły przenosiny miasta w wyżej położone miejsce, a przy okazji zmieniła się też nazwa miejscowości. Dzisiaj celem jest Za-kroczym.

Cały wpis