Zmiana Organizacji Ruchu III, czyli warzywa, owoce i ludzie

Długość trasy: 37 kilometrów.

Znowu zawierzyliśmy Zmianie i wyruszamy na wycieczkę po Mokotowie. Wyjazd dedykowany jest Mokotowskiej Kooperatywie Spożywczej – nieformalnej grupie ludzi, którzy wspólnie kupują warzywa i owoce, tak by było tanio, zdrowo i budowało lokalną społeczność.

Spotykamy się pod pomnikiem Matejki. Napis na postumencie pozwala się domyślać, że pomnik stoi przy Puławskiej od 1989 roku. Okazuje się jednak, że pomnik stoi od 1994 roku, a w 1995 roku uzupełniono go o figurę Stańczyka. Ale dlaczego akurat pomnik malarza związanego z Krakowem stoi przy Morskim Oku, nie wiadomo.

Na początku wycieczki na pomnik wskakuje Krzysiek i tradycyjnie składa oświadczenie, że nie jest organizatorem wycieczki i opowiada o trasie przejazdu. A potem już możemy ruszać.

Zjeżdżamy przez park Morskie Oko, potem Konduktorską do Dolnej. Dalej Chełmską do Stępińskiej. Po drodze mijamy bar mleczny, podobno przyzwoity i knajpę Lotos – pamiętającą jeszcze czasy PRLu. Lotos to prekursor modnych dzisiaj barów, gdzie na stojąco można walnąć lufę i zakąsić. Tyle tylko, że w czasach minionego ustroju to była smutna norma, a dzisiaj to już jest lans.

Przejeżdżamy przez Sielce i Bobrowiecką dojeżdżamy do trasy Siekierkowskiej. Tam na podporach wiaduktu można podziwiać kolorowe ptaki. Piotrek naiwnie myślał, że to element odstraszania i ochrony ptaków – by nie wpadały na podpory. Okazuje się, że to projekt street-artowy, czyli sztuka i w dodatku dość ciekawa.

Wzdłuż trasy jedziemy w stronę Wisły i robimy popas przy stawach Siekierkowskich. Jest okazja poprzyglądać się maszynom, na jakich jeżdżą uczestnicy Zmiany. Naszą uwagę przykuł (trochę zmodyfikowany) Romet Mistral, kiedyś marzenie każdego chłopaka, a może też dziewczyny – wielbicielki rowerowych podróży. Ten na oko ma ze trzydzieści lat i do dzisiaj działającą, oryginalną przerzutkę Favorit.

Po odpoczynku w pięknych okolicznościach przyrody ruszamy na przejazd przez Siekierki – Gościńcem i Bluszczańską dojeżdżamy do Czerniakowskiej.

Potem Gagarina i Belwederską dojeżdżamy do Belwederu. Jak było do przewidzenia peleton podczas podjazdu Belwederską rozrywa się. Marcin dziarsko sobie radzi, Piotrek klnie i nienawidzi tego podjazdu.

Przez pl. Unii Lubelskiej i Batorego wjeżdżamy na Pola Mokotowskie. Kładką nad alejami Niepodległości (część jedzie prosto Batorego) dojeżdżamy nad staw na Polach. A tu warszawiacy odpoczywają, leniuchują, piją browar i wyprowadzają psy – regularna miejska majówka. Na Polach my też się zatrzymujemy i odpoczywamy.

Potem Boboli, Rakowiecką, Łowicką i Madalińskiego przecinamy Niepodległości. Krzysiek przedstawia dwie kuszące lodowe opcje: lody w Malinowej (podobno najlepsze w mieście), lub lody w Limoni (warzywne smaki zaklęte w kulki lodowe). Zwycięża opcja Limoni. Limoni to lodziarnia na Różanej, ale też na Nowym Świecie. Mają tu lody koperkowe, buraczane, piwne, pomidorowe, oraz wiele innych. Piotrkowi najbardziej smakowały marchewkowe. A lodziarnię docenił sam Maciej Nowak. Podobno jej właścicielem jest Włoch osiadły w Polsce.

Kazimierzowską, Odyńca, Tyniecką i Naruszewicza dojeżdżamy do Puławskiej. Po drodze mijamy piękne kamienice i wielkomiejski klimat, tyle tylko, że przedwojenny. Jednak wtedy Warszawa mała skalę bardziej przyjazną dla pojedynczego człowieka niż dzisiaj.

Puławską jedziemy do Królikarni, na piknik Mokotowskiej Kooperatywy Spożywców. My niestety nie możemy zostać i wracamy do domu.

ten wpis na Facebooku

Tagi: #NWR #Rower #Warszawa #Piotr Todys #Piotrek Todys #Marcin Kowarzyk #Matejko #Krzysztof Cibor #Lotos #Morskie Oko #Siekierki #Romet #Pole Mokotowskie #Limoni #Królikarnia

Komentarze

Ostatnie wpisy

 Nowy wpis

Niby integracja

Długość trasy: 46 kilometrów.

Marcin mówi, że odwiedzane przez nas zimą miejsca mają potencjał na letnie wypady. Piotrek na to: – Chodź, pokażę Ci jak zmienił się Targówek Przemysłowy, latem lepiej widać.

Cały wpis

Niejasne skutki inspiracji

Długość trasy: 67 kilometrów.

Piotrek dostał od znajomej publikację o dworach i pałacach w okolicy Legionowa. I pojechaliśmy szukać tej niegdysiejszej architektury.

Cały wpis

Czy nas zachwyca Falenica?

Długość trasy: 41 kilometrów.

Zastanawiamy się ile czasu można mieć pandemię za punkt odniesienia. Marcin mówi, że home office w zasadzie nic w jego pracy nie zmienił. Co najwyżej ma więcej skupienia, bo nikt z kolegów czy koleżanek przy biurku nie stanie i głowy nie zawróci. Piotrek codziennie prowadzi szkolenia online i ma już dość wbijania skupionego wzroku w monitor. I takie to koronarozmowy nam towarzyszą podczas jazdy.

Cały wpis