Krew
Długość trasy: 20 kilometrów.
„Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne — obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi”
K.K. Baczyński
Dziś start na Ochocie, pod biurem fundacji, w której pracuje Piotrek.
Wycieczka ma w tle Powstanie Warszawskie. Dołącza do nas Milena, zstępna Piotrka, jak to kiedyś poetycko ujął Marcin.
Ludność cywilna Ochoty bardzo ucierpiała podczas Powstania. Szczególnie tragiczny był los kobiet, dziewczyn i dziewczynek przetrzymywanych na Zieleniaku .
Zieleniak jest znany jako miejsce kaźni Warszawiaków. Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa SS „RONA” dopuszczała się tu niewyobrażalnych zbrodni, rabunków, gwałtów. Fragment muru przedwojennego targu jest w zasadzie jedynym miejscem w Warszawie, gdzie upomniano się o godność krzywdzonych kobiet podczas Powstania.
Nieopodal jest także upamiętnienie walk o obronę Warszawy w 1939 roku. Polscy żołnierze przez prawie trzy tygodnie bronili dostępu do stolicy.
Jest tu także coś na czas pokoju. Przy skrzyżowaniu Banacha i Grójeckiej wyrosło niedawno osiedle TBS. Liczy 200 mieszkań od 30 do 70 m², blisko 1900 m² lokali usługowych oraz niemal 100 miejsc parkingowych. W budynku są trzy mieszkania dwupoziomowe i 25 mieszkań dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnością.
Co chwila natykamy się na ślady zbrodni.
W akademiku na placu Narutowicza też dochodziło do zbrodni na cywilnej ludności.
W domu przy Filtrowej, pod numerem 68, Antoni Chruściel „Monter” podpisał rozkaz o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego. Jego decyzja uruchomiła wydarzenia, które kosztowały życie około 200 tysięcy warszawianek i warszawiaków, około 500 tysięcy osób zostało przez Niemców wypędzonych z Warszawy, a samo miasto prawie doszczętnie zniszczono.
Jedziemy Tarczyńską w stronę placu Zawiszy. Przy Dalekiej zatrzymujemy się przy tablicy jakich wiele w Warszawie: miejsce uświęcone krwią Polaków poległych za wolność ojczyzny. W zasadzie Warszawa cała skąpana jest we krwi. Podróżujemy przez morze kości, ogromne cmentarzysko.
Już w trakcie wojny zaczęły powstawać symboliczne groby. W Warszawie tych niesymbolicznych też było sporo. W czasie Powstania poległych chowano tam, gdzie była możliwość: na podwórkach, skwerach, parkach. Przyjął się wzór tablicy z napisem „Miejsce uświęcone męczeńską krwią Polaków walczących o wolność”. W latach 1948–1949 przeprowadzono konkurs, który na zawsze zmienił Warszawę. Wybrano projekt rzeźbiarza Karola Tchorka. Teraz w Warszawie jest takich tablic około 170, choć mamy poczucie, że są wszędzie. Trudno wyobrazić sobie bez nich Warszawę.
Przy placu Zawiszy jest ocalały skrawek muru warszawskiego dworca towarowego. Przez całe Powstanie ten mur był świadkiem walk o ulicę Towarową.
Przy Twardej 64 mamy kolejne świadectwo powstańczych walk. Czci się tu pamięć żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Nie przypominamy sobie drugiej takiej tablicy w Warszawie.
Jedziemy Sienną w stronę ulicy Jana Pawła II. Między Sienną a Śliską powstaje Muzeum Getta Warszawskiego. Przed II Wojną Światową mieścił się tu szpital dziecięcy Bersohnów i Baumanów. W czasie wojny prowadzono tu badania nad chorobą głodową w getcie. Większość pacjentów i pracowników szpitala trafiła na Umschlagplatz.
Przecinamy plac Grzybowski i wjeżdżamy w Próżną.
To jedyna, z terenu getta, obustronnie zabudowana ulica, która przetrwała wojnę.
Na Zielnej zatrzymujemy się przy budynku PAST-y – przedwojennej Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej. W czasie Powstania o budynek toczyły się intensywne walki od 1. do 19. sierpnia. PAST-ę powstańcy zdobyli, a przy okazji zdobyto dużo broni. Budynek był w rękach powstańczych do końca Powstania.
Marszałkowską jedziemy do Placu Bankowego. Przy Bielańskiej zatrzymujemy się przy Reducie Banku Polskiego. Budynek został zdobyty na początku Powstania i do końca sierpnia był w polskich rękach.
Chcemy jechać w stronę Arsenału, ale lekko nas znosi w stronę pomnika Nike. Pomnik pierwotnie miał upamiętniać Powstanie, ale w efekcie zyskał miano Bohaterów Warszawy; został odsłonięty w 1964 roku.
Przecinamy aleję Solidarności i lądujemy na rogu Bielańskiej i Długiej. Na ogrodzeniu apartamentowca, powstającego w miejscu przedwojennego pasażu Simonsa, wisi wirtualna tablica Thorka. Oryginalna tablica stała odsunięta trochę od Długiej. Powstający budynek znajduje się w miejscu pawilonu, w którym w latach 90. mieściła się siedziba Fundacji, w której pracuje Piotrek.
Pasaż Simonsa to kolejna reduta powstańcza. Bohaterska obrona zakończyła się zbombardowaniem budynku przez Niemców. W ruinach zginęło około 200 powstańców. Po wojnie zidentyfikowano tylko nielicznych; reszta wciąż spoczywa w tym miejscu. W ogrodzie Krasińskich można zobaczyć ślady po pasażu i pomnik upamiętniający poległych.
Wyjeżdżamy z parku na plac Krasińskich. Tu jest jedyny znany nam pomnik poświęcony kobietom powstania. Gdy byliśmy tu ostatnim razem, trzy dziewczyny stały samotne, trochę zapomniane. Dzisiaj jest tu mnogość kwiatów i szarf.
Nieopodal, na rogu Długiej i Miodowej jest właz do kanału, którym powstańcy ewakuowali się 2 września do Śródmieścia i na Żoliborz. Na Starówce zostali ranni i osoby nimi się opiekujące oraz ludność cywilna.
Na przeciwległym rogu jest pomnik Powstania Warszawskiego; monument został odsłonięty 1. sierpnia 1989 roku. Dopiero w czterdziestą piątą rocznicę wybuchu Powstania ówczesne władze zgodziły się na upamiętnienie tego zrywu.
Jedziemy w stronę Placu Zamkowego, aby wziąć udział w wiecu solidarności z obywatelami Ukrainy ostatnio atakowanymi w naszym kraju. Po drodze zatrzymujemy się na Podwalu pod pomnikiem Małego Powstańca. Jest tu mnóstwo zniczy, kwiatów, ludzie robią sobie zdjęcia. Pomnik zaprojektował Janusz Jarnuszkiewicz; autor nazwał projekt „Dziecko – bohater”. Pomnik odsłonięto w 1983 roku. Mamy ambiwalentny stosunek do tej rzeźby. Niezależnie od bohaterstwa jest to pomnik kilkuletniego chłopca z bronią.
Pijemy kawę, jemy coś, a potem na chwilę przyłączamy się do wiecu solidarności z Ukraińcami.
Nad Wisłę zjeżdżamy Bednarską, ulica ma wciąż oryginalną nawierzchnię.
Na bulwarach nad Wisłą tłok; piesi, zrowerowani wylegli nad rzekę. My jedziemy na kopiec Powstania Warszawskiego na Czerniakowie. Kopiec powstał z gruzów odbudowywanej Warszawy. Przez jakiś czas służył też jako wysypisko śmieci. W Warszawie jest więcej takich wzniesień. W 2004 roku szczyt kopca uporządkowano, zbudowano schody, a na szczycie wzniesienia postawiono kotwicę, znak Polski Walczącej.
Przez lata na zagospodarowanie kopca nie było jakiegoś konkretnego pomysłu. Świetne warunki do jazdy mieli tu kolarze grawitacyjni. Ożywiali ten symbol walki.
W 2023 roku kopiec przebudowano. U podstawy powstał park Akcji Burza. Zbudowano strefę rekreacyjną dla dzieci.
Posadzono kilkaset drzew, powstała ścieżka przyrodnicza.
Ze szczytu nadal jest doskonała panorama Warszawy.
Po spacerze po kopcu wracamy w stronę Mostu Łazienkowskiego.
Przy moście mówimy sobie „cześć” i jedziemy w stronę domów.